W ostatnich dyskusjach na temat produktywności prawdopodobnie natknąłeś się na mnóstwo rekomendacji dotyczących aplikacji takich jak Notion, Obsidian i NotebookLM. Wiele artykułów przedstawia te narzędzia jako uniwersalne rozwiązanie zwiększające produktywność, często prowadząc do wrażenia, że sukces jest na wyciągnięcie ręki. Niestety, rzeczywistość może sugerować, że poleganie na tych aplikacjach może prowadzić do pułapki produktywności zamiast do jej zwiększenia.
Identyfikacja syndromu „geekowskiej prokrastynacji”
Jako osoba, której często trudno jest skupić się na zadaniu, regularnie poszukuję technik i strategii zwiększających produktywność. Nic więc dziwnego, że kusi mnie wypróbowywanie każdego nowego narzędzia polecanego przez trenerów produktywności. Po tym, jak wiele usłyszałem o koncepcjach Drugiego Mózgu i aplikacjach Bazy Wiedzy, utknąłem w poważnym momencie FOMO.

Poświęciwszy trochę czasu na zapoznanie się z tymi aplikacjami, naprawdę starałem się włączyć je do mojej codziennej rutyny – tylko po to, by zakwestionować ich rzeczywisty wpływ na moją produktywność. Choć aplikacje te są potężne i spełniają swoje obietnice, zaspokajają one specyficzne potrzeby. Jeśli Twoje zadania nie są z nimi zgodne, narzędzia te mogą nieświadomie przekształcić się w wyrafinowane formy prokrastynacji.
Dostosowywanie pulpitów nawigacyjnych i eksplorowanie funkcji może być bardzo angażujące, dając krótkie chwile satysfakcji. Niemniej jednak wielu użytkowników, w tym ja, może w końcu zdać sobie sprawę, że poświęciliśmy więcej czasu na konfigurację naszych „drugich mózgów” niż na rzeczywistą pracę.
Zanim przejdę do moich osobistych powodów, dla których nie uważam tych narzędzi za przydatne, muszę podkreślić, w jakiej dziedzinie są one najlepsze, ponieważ aplikacje te nie wprowadzają w błąd w swoich zapewnieniach.
Eksploracja pojęcia
Mój pierwszy eksperyment dotyczył narzędzia Notion, znanego przede wszystkim z możliwości zarządzania projektami. Doskonale sprawdza się w środowiskach współpracy, dzięki czemu idealnie nadaje się dla zespołów, które chcą być w stałym kontakcie poprzez śledzenie postępów w projekcie, robienie notatek i dzielenie się wiedzą.

Ponadto Notion stanowi doskonałe źródło wiedzy dla studentów, którzy chcą systematycznie organizować swoje notatki, umożliwiając im z czasem tworzenie kompleksowej bazy wiedzy. W dobie edukacji cyfrowej, gdzie podręczniki papierowe stają się coraz rzadsze, narzędzia takie jak Notion oferują praktyczne korzyści dzięki wbudowanym ulepszeniom sztucznej inteligencji.
Rozpakowywanie Obsydianu
Następnie skupiłem się na Obsidianie, który ma wiele wspólnego z Notionem, ale koncentruje się bardziej na budowaniu solidnej bazy wiedzy niż na zarządzaniu projektami. Umożliwia użytkownikom tworzenie powiązanych ze sobą notatek, wykresów i płócien, przekształcając w ten sposób chaotyczne myśli w przystępne, spójne informacje. Obsidian jest powszechnie uważany za jedną z najlepszych aplikacji do robienia notatek dostępnych obecnie na rynku.

Moim zdaniem Obsidian jest skierowany przede wszystkim do studentów, autorów i osób zajmujących się uczeniem głębokim, pomagając im zarządzać złożonymi notatkami poprzez wizualizację powiązań.
Przedstawiamy NotebookLM
Dla porównania, NotebookLM to nowsza oferta Google, która wyraźnie wyróżnia się na tle Notion i Obsidian pod względem funkcjonalności. Ta aplikacja specjalizuje się w innowacyjnych metodach konsumpcji wiedzy i kreatywnych metodach nauki.

„LM” w nazwie NotebookLM odnosi się do modelu językowego (Language Model), co oznacza, że zamiast korzystać z zewnętrznych modeli, takich jak Gemini czy ChatGPT, do pobierania informacji z internetu, użytkownicy mogą dostarczać mu konkretne materiały, aby uzyskać spersonalizowane odpowiedzi. Kolejną wyróżniającą się funkcją jest możliwość tworzenia podcastów, dzięki czemu można słuchać dyskusji na wybrane tematy, przekształcając bierną naukę w interaktywne doświadczenie.
Dlaczego proste rozwiązania do robienia notatek sprawdzają się w moim przypadku
Chociaż te aplikacje są przydatne dla niektórych użytkowników, nie są one zgodne z moimi dotychczasowymi procesami pracy. Organizacje, z którymi współpracuję, udostępniają obszerne wiki, wypełnione odpowiednimi wytycznymi i zasobami, do których mogę w każdej chwili zajrzeć.

Co więcej, firmy te korzystają z oprogramowania do zarządzania projektami, takiego jak Trello, Asana czy ClickUp, skutecznie zaspokajając moje potrzeby w tym zakresie. Dlatego też wdrożenie Notion lub Obsidian spowodowałoby jedynie redundancję. Zdarzają się jednak momenty, kiedy potrzebuję prostego sposobu na robienie osobistych notatek i zarządzanie zadaniami.
W tym miejscu prostsze aplikacje, takie jak Google Keep i Google Tasks, okazują się niezwykle przydatne. Oferują one bezpośrednie, liniowe rozwiązania, nie komplikując pracy, która jest już i tak ustrukturyzowana przez firmy, z którymi współpracuję. NotebookLM może zwiększyć moją produktywność tylko wtedy, gdy muszę zagłębić się w obszerną dokumentację techniczną lub szybko przyswoić nowe informacje. Jednak poza tym zakresem uważam, że moje obecne możliwości są wystarczające bez potrzeby korzystania z zaawansowanego „Drugiego Mózgu”.
Prostota ponad złożonością w zwiększaniu produktywności
Choć być może uprościłem rolę tych narzędzi, głównym przesłaniem tego doświadczenia nie jest ich krytyka. Każda aplikacja ma swoje mocne strony w konkretnych scenariuszach, po prostu nie spełnia moich wymagań – być może to samo dotyczy również Ciebie. Wprowadzanie niepotrzebnej złożoności do przepływu pracy poprzez podążanie za trendami nie rozwiąże Twoich problemów z produktywnością. Często prostota może przewyższyć złożoność w różnych aspektach życia, w tym w pracy.
Pozwoliłem, by eksperci ds.produktywności wpłynęli na mój sposób myślenia, namawiając mnie do zajęcia się problemem, który nie istniał w istocie. W rezultacie zmarnowałem mnóstwo czasu na zgłębianie i próby zrozumienia tych narzędzi, ostatecznie uznając je za zbędne. Kluczowe jest, aby użytkownicy byli informowani o konkretnych zastosowaniach tych programów, aby rozumieli, kiedy naprawdę dodają wartości. Twórcy tych narzędzi nie reklamują ich jako cudownych rozwiązań; to raczej influencerzy czasami przedstawiają je jako nadmiernie uproszczone remedium, wzbudzając wśród odbiorców poczucie nieadekwatności.