7 kwietnia Google zaprezentowało wprowadzenie pionowych kart w przeglądarce Chrome, co wywołało falę entuzjazmu w społeczności technologicznej. Szybko pojawiły się liczne artykuły, filmy na YouTube i podcasty omawiające tę funkcję.
Korzystałem z pionowych kart przez ponad cztery lata w przeglądarce Microsoft Edge, więc zdziwiło mnie tak ogromne uznanie dla funkcji, z której inni korzystają już od dłuższego czasu.

Z perspektywy Microsoftu sytuacja musi być mało satysfakcjonująca. Pomimo wprowadzenia pionowych kart pięć lat temu, Edge wciąż walczy o zdobycie znaczącego udziału w rynku, utrzymując się na poziomie około 5%-8%, podczas gdy Google Chrome może pochwalić się zdecydowaną dominacją na poziomie 60%-70%.
Aby podkreślić możliwości przeglądarki Edge, Microsoft wkrótce po ogłoszeniu jej przez Google, zamieścił swoje wpisy w mediach społecznościowych. Dwa dni później na oficjalnej stronie Microsoft Edge w serwisie X pojawiło się pytanie do użytkowników, czy preferują widok kart w poziomie, czy w pionie.

Co więcej, 10 kwietnia Microsoft wydał aktualizację przeglądarki Edge, która wyraźnie wyróżniła pionowe karty na ekranie powitalnym. Była to pierwsza funkcja wyróżniona w karuzeli po aktualizacji.

Warto zauważyć, że Edge nie był pionierem pionowych kart. Funkcja ta pojawiła się po raz pierwszy w przeglądarce Vivaldi w 2015 r., a następnie została zintegrowana z przeglądarką Edge w 2021 r., z przeglądarką Firefox w 2025 r., z przeglądarką Arc w 2023 r.i ostatecznie w przeglądarce Chrome pojawiła się w 2026 r.
Google Chrome przejmuje kluczowe funkcje z Microsoft Edge
Wraz z funkcją pionowych kart, Google ogłosiło wprowadzenie „Trybu czytania immersyjnego”, który jest wierną kopią funkcji dostępnej już w Microsoft Edge. Ten tryb jest częścią Edge odkąd zacząłem z niego korzystać.

Tryb Czytnika Immersyjnego to doskonała funkcja, która pozwala użytkownikom na interakcję z treścią bez rozpraszania uwagi, eliminując reklamy i poprawiając czytelność tekstu. Można ją aktywować w przeglądarce Edge, naciskając klawisz F9 podczas czytania wpisu na blogu.

Teraz tę funkcję włączył również Chrome. Chociaż wiele przeglądarek oferuje tryb Czytnika, implementacja w Edge wyróżnia się długoletnią obecnością i skutecznością. Google udostępniło film prezentujący ich wersję trybu Czytnika Immersyjnego, choć nie do końca dorównuje ona estetyce oferty Edge.
Ten kontekst podkreśla pilną potrzebę Microsoftu w promowaniu przeglądarki Edge. Niedawno natknąłem się na wyskakujące okienko w przeglądarce Edge, reklamujące niesamowitą okazję do wygrania nagród Microsoft Rewards o wartości 2 000 000 dolarów.

Ta promocja zachęcała użytkowników do pobrania aplikacji mobilnej Microsoft Edge i ustawienia jej jako domyślnej przeglądarki, oferując nagrody w wysokości 1 000 000 dolarów, a nawet samochodu. Jako osoba, której urządzenie z Androidem domyślnie korzysta z Edge, zastanawiałem się, jakie są szanse, że ktoś faktycznie wygra tak wielką nagrodę za samo korzystanie z aplikacji mobilnej.
Jednak reklamowanie przeglądarki za pomocą tak ekstrawaganckich nagród może budzić wątpliwości i sprawiać, że potencjalni użytkownicy zaczną wątpić w rzeczywistą wartość swoich danych.
Ostatecznie zdecydowana promocja korzystania z przeglądarki Edge przez Microsoft może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego i potencjalnie zniechęcić użytkowników.
Mimo wszystko mogę potwierdzić, że przeglądarka firmy Microsoft jest kompetentna i bogata w funkcje, zwłaszcza gdy użytkownicy korzystają z takich funkcji jak „Organizuj karty”, która prezentuje imponujące możliwości sztucznej inteligencji, jak szczegółowo opisano w recenzji Windows Latest.

Pomimo przejścia na silnik Chromium, który w istocie pozycjonuje Edge jako wariant Chrome’a o innej estetyce, przeglądarka ta nadal ma na sobie negatywną reputację sięgającą czasów Internet Explorera.
Co więcej, Edge często spotyka się z krytyką w związku z obawami o prywatność, podobnie jak jego odpowiednik Chrome, znany z podobnych problemów. Edge oferuje nawet funkcje ułatwiające importowanie danych użytkownika z Google i innych przeglądarek.

Wygląda na to, że wyzwania Microsoftu związane z Edge nie dotyczą dostępności funkcji, a raczej postrzegania przez opinię publiczną. Pomimo dostępności cennych funkcji przez długi czas, natrętne popychanie, wyskakujące okienka i nachalna promocja ostatecznie psują komfort użytkowania. Jak na ironię, gdy Chrome zaczyna wdrażać te same funkcje, użytkownicy w końcu je dostrzegają – tyle że nie za pośrednictwem Edge.
Dodaj komentarz