Obecna sytuacja w branży gier wideo staje się coraz bardziej zmienna. Studia z długoletnią tradycją, z doświadczonymi talentami i nowymi zespołami, często złożonymi z doświadczonych deweloperów, borykają się z utratą miejsc pracy po premierach, które nie przynoszą oczekiwanych wyników. W tak trudnym środowisku każda nowa gra musi oferować znaczącą wartość, aby trafić do graczy. Dotyczy to w szczególności nadchodzącej szpiegowskiej gry RPG od ZA/UM, Zero Parades: For Dead Spies, która wiąże z nią duże nadzieje wykraczające poza sukces finansowy.
Kontynuacja uznanej gry Disco Elysium to monumentalne zadanie. Cienie oczekiwań fanów i branży ciążą szeroko, zwłaszcza w kontekście znanych kontrowersji, które dotknęły studio. Zero Parades nie tylko stara się ominąć te problemy; dąży do osiągnięcia takiego poziomu, aby fani zapomnieli o kontrowersjach, które doprowadziły do odejścia kluczowych scenarzystów z oryginalnej gry, skutecznie udowadniając, że kreatywny duch studia pozostaje żywy pomimo wyzwań.
Sukces Zero Parades opiera się na jego zdolności do wywoływania nostalgii i satysfakcji wśród fanów Disco Elysium, nawet pomimo braku wielu członków oryginalnego zespołu. Jeśli studio nie zdobędzie tej oddanej bazy fanów, negatywne nastawienie do studia może się pogłębić, komplikując przyszłe wysiłki na rzecz wykreowania odrębnej tożsamości poza Disco Elysium.
Po zapoznaniu się z przedpremierowym testem Zero Parades: For Dead Spies we wrześniu 2025 roku i zapoznaniu się z demem podczas Steam Next Fest, mój początkowy entuzjazm przerodził się w ostrożny optymizm. Choć sceptycyzm wciąż się utrzymuje, czuję, że gra może spełnić swoją ambitną wizję.
Zero Parades: For Dead Spies – praktyczny podgląd
„Wszystko jest tylko pomysłem, dopóki się nie zaangażujesz”

Pozwólcie, że wyjaśnię moją perspektywę: nie grałem w Disco Elysium. Choć doceniam jego znaczenie jako cenionego tytułu ostatniej dekady, uważam, że spojrzenie na nową grę z nowej perspektywy może być cenne. Wielu krytyków nieuchronnie będzie porównywać ją do Disco Elysium, ale ja mam inny cel. Zero Parades to doświadczenie, które przykuło moją uwagę od samego początku dema.
Początkowe momenty gry celowo wprowadzają dezorientację, przypominając, jak niepokojący początek „Lśnienia” potęguje napięcie. Od samego początku gracze są zachęcani do zagłębienia się w narrację, która uwzględnia możliwość porażki – motyw, który powtórzyłem w mojej zapowiedzi.

Po wybraniu kluczowych cech protagonisty, Hershel Wilk, nawiązując do znamiennego cytatu Jenny Holzer : „Początek wojny będzie tajemnicą”, nadaje złowieszczy ton, a złowieszcze głosy wprowadzają narrację. Gracze szybko przechodzą od tego napięcia do historii postaci, odkrywając przeszłość Hershel uwikłaną w szpiegowski świat Superblocu, ujawniając osobistą historię, która komplikuje jej obecną misję.
Akcja rozgrywa się w momencie, gdy Hershel przemierza swoje otoczenie, starając się odkryć okoliczności, które doprowadziły ją do obecnego położenia. Proces ten ujawnia związki i dawne zdrady, zachęcając graczy do podejmowania decyzji, które wpłyną na ich podróż.
Pewny zakład

Siłą Zero Parades jak dotąd wydaje się być przede wszystkim głębia narracji, która wciąga mnie w ten świat. Jednak moje doświadczenia z dubbingiem Hershela pozostawiały wiele do życzenia. Choć aktor głosowy tej postaci mógł mieć trudne zadanie, wybór tonu charakteryzującego się permanentnym smagnięciem głosu był irytujący i odciągał od immersji.
Na szczęście, występy drugoplanowych aktorów były znacznie bardziej efektowne, co skłoniło mnie do zakwestionowania niespójności w reżyserii głosowej. Pomimo moich zastrzeżeń co do wokalu Hershela, byłem skłonny pójść na kompromis w tej kwestii, aby móc doświadczyć silnych elementów fabularnych gry.
Zero Parades wprowadza intrygujące mechaniki, takie jak Dramatyczne Spotkania, które potęgują napięcie w scenariuszach szpiegowskich. Początkowo sceptycznie podchodziłem do tego dodatku, ale uznałem je za sprytnie zintegrowane, skutecznie budując momenty napięcia, które rezonują z tematyką gry. Mechanika ta dodaje wielowarstwowość do doświadczenia szpiegowskiego, wzmacniając strategiczną rozgrywkę, jednocześnie zachowując nacisk na narrację.
Gra zawiera również funkcję „de-skilling”, która karze graczy za przekroczenie granic emocjonalnych, wprowadzając autentyczne poczucie bezbronności. Ten element psychologiczny odzwierciedla ludzkie realia szpiegostwa, podkreślając, że nawet zaprawieni w bojach szpiedzy mogą zawieść pod presją.
Z zamrażarki

Nie mogę dokonać bezpośrednich porównań do Disco Elysium, ale mogę potwierdzić, że ta gra szybko wspięła się na moją listę wyczekiwanych premier. Szpiegowska narracja i motyw przewodni urzekają mnie, i choć wciąż mam obawy co do wokalnej reprezentacji Hershela, ogólne wrażenia są na tyle bogate, że przyćmiewają te obawy.
Jeśli Zero Parades uda się połączyć wciągającą fabułę, zachwycający projekt artystyczny i angażujące mechaniki rozgrywki z rozgrywką, gra ma potencjał, aby stać się poważnym kandydatem do tytułu Gry Roku w 2026 roku — o ile dotrzyma harmonogramu premier.
Przetestowano wersję na PC.
Dodaj komentarz